Rozdział 3 " Be strong,dont cry"
Cześć !
Jak widzicie jest i next c;
***********************************************
Ubrałam pudrowe jeansy , kremowy t-shirt , bluzę oraz trampki.
Mogłyśmy wyruszać .....
Jechałyśmy i jechałyśmy , droga bardzo się dłużyła. W pewnym momencie już nie wytrzymałam i zapytałam ile jeszcze.
Na to mama odparła że około 20 minut. No dobra ....przetrwamy. Najgorsze było akurat to że nie zabrałam słuchawek. Czyli to bez czego nie potrafię się obejść. A więc wpatrywałam się zamulistym wzrokiem w mijające krajobrazy za oknem. Ciekawe co tam w szkole ... Napisze do Kate.
~Kate~
Reszta lekcji minęła nawet spoko. Nareszcie koniec męki i udręki. Szkoda tylko że mam te dwie jedynki z matmy. Mama mnie zabije ...
No trudno już...
Weszłam do szatni, przebrałam buty, ubrałam kurtkę i podłączyłam słuchawki. Już miałam wyjść gdy nagle zaczepiła mnie Stasy
-Ej poczekaj na mnie , idę w twoją stronę!
Niezbyt fajnie byłoby odmówić więc bez oporu zgodziłam się.Musiałam jednak odłączyć słuchawki ...
-No okej.
Stasy jest nawet fajna chociaż czasami trochę zaborcza. A poza tym Lisa zawsze jest zazdrosna ... Musi wyluzować.
Ruszyłyśmy do domu.
W drodze rozmawiałyśmy na różne tematy.Od szkolnych odpałów po rozważania polityczne.
Bardzo swobodnie nam się rozmawiało.
Chwile późnej byłyśmy pod moim domem.
-Co dziś robisz ?- zapytała
-Emm nic a co?
-Może przejdziemy się na miasto. Widziałam świetne T-Shirty z nadrukami. Mówię ci extra!
-Spoko , z chęcią przejdę się!- dawno nie bylam na miescie oj dawno...
-Dogadamy sie w SMS ok?
-Ok. Do zobaczenia !
Wbiegłam po schodach i wpadłam do domu. Rzuciłam się na łóżko. Zerknęłam na telefon.
Zobaczyłam SMS od Lisy:
Hej! Nie było mnie w szkole bo tata miał wypadek. Może jak wrócę to przejdziemy się gdzies? Wracam po 18 :)
Hmm trudna sprawa. Przeciez nie powiem jej ze ide ze Stasy na miasto. Obrazi się...
Napisze jej że nie dam rady. Jakoś uda nam się wrócić przed przyjazdem...Potem będę zmęczona ... I co wymyślę? Bedzie za późno na jakiekolwiek działania.
Ja:
Cześć:)
nic mu nie jest ?
Będę się uczyć na test z angola. Nie mam czasu a szkoda :((
Ok załatwione. Chwile później przyszedł sms od Stasy:
Hej :D To o której ?
Bez wahania odpisalam :
Może 17 ?Damy rade do godziny wrócić ?
Sta sy:
Myślę że tak :)
Uff wszystko opanowane ...
~Lisa ~
Byliśmy pod szpitalem.
-W której sali jest tata ?-zapytałam
- 37 - odparła mama.
Ruszyłyśmy w stronę sal.
Hm 30,34, 36....Jest ! 37 !
Wpadłam do sali i widząc tatę od razu go przytuliłam.
-Co się stało ? Dobrze sie czujesz ?
-Spokojnie -odparł zachrypniętym głosem.
Jechałem autem i wpadłem w poślizg. Straciłem przytomność bo auto dachowało.
Podobno zderzyłem się też z ciężarówką z przeciwległego pasu.
-Ale co ci jest ?- dodała mama
-Miałem wstrząs mózgu... Złamałem rękę, nogę i jedno żebro. Wszystko mnie boli. W dodatku czuję sie nie najlepiej ....
-Wyjdziesz z tego?
-Myślę że tak....
-Kocham cię tato !- rozpłakałam się w ułamku sekundy.Mama też przytuliła tatę, miała łzy w oczach.
Siedziałyśmy przy tacie sporo czasu. Opowiadałam mu o szkole, ocenach , o cioci...
Jak my sobie teraz poradzimy?
"Be strong
Do not cry, do not despair
I will be fine in this faith"
~Kate~
Nadeszła 17. Wyszłam przed dom. Na szczęście sklep z odzieżą był otwarty do 18:30 więc czasu było sporo. Chwilę później ujrzałam Stasy. Miała na sobie czarne jeansy , czerwoną kurtkę i trampki.
Ja natomiast ubrałam szare jeansy, białe buty i błękitną koszulkę + plus kurtka.
Byłyśmy gotowe.
Szłyśmy ulicą ponownie rozmawiając na różne tematy. Sklep był kilka ulic dalej, znajdował się na Krakowskiej. Nawet nie zauważyłam jak szybko zleciała droga. Przy rozmowie czas szybciej płynie....
I Już stałyśmy pod sklepem. Bez wahania weszliśmy do środka.
-Wow, przyznam że fajne są koszule. Tamta czarno biała idealnie pasowałaby do twoich jeansów. Śliczna jest !
- Mnie bardziej podoba się tamta czerwona. Jest równie ładna.
Wymieniałyśmy się tematami do woli. W końcu zdecydowałam się na T-shirt z nadrukiem o którym wczesniej wspominała Stasy. Ona natomiast wybrała koszulę. Zapłaciłyśmy po czym poszłyśmy do jednego sklepu z butami, potem jeszcze na Kebaba i oczywiście do sklepu z gadżetami.
-Kurczę ! Już dochodzi 18 ?! Tak szybko??
-Nie ma się co dziwić , długo juz łazimy po sklepach.
Nie spodziewałam sie ze tak szybko minie. Czas wracać! Prędko!
A więc za namową Stasy ruszyłyśmy w kierunku domu. Szłyśmy tą samą drogą.
Już miałyśmy skręcić gdy nagle zza zakrętu wyszła Lisa.
-Ach tak ....widzę jak się uczysz na angielski !-powiedziała naburmuszona.
Wiesz co ? Nie spodziewałam sie tego po tobie !
-Ale to nie tak ...Lisa....
***************************
Ok. Uff skończone ...długi next no nie ?
Mam nadzieje ze jest OK ^^
Pozdrawiam cieplutko !
~Roxy
czwartek, 28 kwietnia 2016
Rozdział 2 ,,Why me,I want to cry"
Rozdział 2 ,, Why me , I want to cry ''
TU Rozdział 1
~ Lisa ~
Chwilę poleżałam gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Wstałam , otworzyłam a moim oczom ukazał się widok którego nigdy nie mogłabym sobie wyobrazić , nawet w najgorszym koszmarze....
Stała tam moja ciotka. Cała zapłakana, z chusteczką w dłoni. Wyglądała bardzo źle.
- Tata miał wypadek - ledwo złapała powietrze.
- Co ? Nic mu jest ? Proszę powiedz że nic mu się nie stało !- wybuchłam płaczem.
- Jest w szpitalu, w bardzo złym stanie ...
- Ale żyje ? Będzie żył , tak? - wpadłam w panikę
- Znaczy... no myślę że tak. Miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze
- Musi być ! I koniec !- krzyczałam jak opętana
- Spokojnie , Liss , będzie dobrze- przytuliła mnie.- Gdzie mama ?
- Chyba poszła do pracy... Nie wiem ...Spałam...
- Usiądź. Trzeba odpocząć. Zrobię ci herbatę i sobie przy okazji - zaproponowała
- No dobrze....
God, why are you doing this?
Maybe it was meant to be
~Kate ~
Na szczęście już po biologii. Kartkówka poszła mi chyba nie tak źle. Może będzie chociaż 3...
Nadal nie wiem co z Lisą. Czy coś poważnego się stało? Różne myśli miotały mi się po głowie.
Zawsze przychodziła do szkoły punktualnie, ewentualnie się spóźniała ....
A może po prostu jest chora...
Oj daj spokój Kate - odezwał się głos rozsądku. Nie ma co martwić się na zapas...
Nagle ktoś szturchnął mnie. Otrząsnęłam się i zobaczyłam przed sobą Stasy.
- Cześć , co ty taka zamyślona ? - zapytała.
- Nie , nic ...- wydukałam.
- Gdzie masz Lisę ?
-Nie wiem
- Jak to nie wiesz? Coś się stało?
-... znaczy pewnie jest chora albo zaspała - rzuciłam szybko.
- Ahaa...
Zadzwonił dzwonek. O ...nie... teraz matma ,a ja kompletnie nie ogarniam wyrażeń algebraicznych...
Kolejna jedynka ? Mama mnie chyba zabije. Oby nie...
Usiadłam jak zwykle w pierwszej ławce. Większość mówi że to kujony siadają zawsze w pierwszych ławkach. Coś w to nie wierze...Ja kujonem ? To się nie klei.
- Dzień dobry - burknęła nauczycielka. Pani Cleer nigdy nie była wesoła czy chociażby uśmiechnięta ... Zawsze miała minę jakby ktoś ją zdenerwował. W sumie to nie ma się co dziwić bo w końcu uczy w szkole pełnej zwariowanej młodzieży , a na dodatek matematyki...
-Dzisiaj będziemy kontynuować zadania tekstowe z równaniami. Otwórzcie podręczniki na stronie 109 i zacznijcie robić zadanie nr 5 przykład a), b) i c) a ja sprawdzę obecność.
No nie .... Znowu te równania... Żeby mnie tylko nie wzięła do tablicy ... tylko nie to !
Oczywiście z 'moim szczęściem' po chwili wylądowałam właśnie tam. Stałam z kawałkiem kredy w ręku okrągłe 10 minut. Próbowałam na siłę wymyślać jakieś niestworzone liczby, nawiasy , znaki. To było dla mnie nie do osiągnięcia.
- Siadaj. Jedynka.- podniosła ton głosu.- Wy się kompletnie nie uczycie ! Albo weźmiecie się do nauki albo będę robić kartkówki codziennie - krzyczała.
Klasa całkowicie zamilkła.
- Ktoś potrafi wykonać to działanie ?Ktoś się przygotował na dziś ?
Cisza.
- A więc spróbujmy inaczej.... Wyciągamy karteczki, podpisujemy się , a ja wam napisze na tablicy działania.
Teraz to polegnę napewno... Czemu ona nie może nam po ludzku wytłumaczyć ?!
Za dwie jedynki to ja już wolę do domu nie wracać. 8 jedynka w miesiącu !
~Lisa ~
Popijałam herbatę i nadal nie mogłam dojść do siebie. Jak to w ogóle mogło się stać? Czemu akurat na mnie to padło ? Czy ja coś złego zrobiłam...To jakaś kara ? Miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze....Ze z tego wyjdzie.... Może jego stan nie jest aż tak zły ? Już nie wiem co myśleć...
-Pojedziemy do taty ?- zapytałam cicho.
- Nie wiem czy dzisiaj dam radę , ale z mamą może pojedziesz.
- Zapytasz jej ? Proszę...zapytaj ... Martwię się o niego ....ciociuuu...
- No dobrze, jak już nalegasz to zadzwonię- uśmiechnęła się przez łzy.
Chwilę potem ciocia zadzwoniła do mamy , opowiedziała jej wszystko i oczywiście zapytała.
-Aha....
spoko...
no...
tak, tak...
przekażę ....
to pa !
- I co?- zapytałam z nadzieją.
- Pojedziecie. Jak mama wróci z pracy, czyli około 15.
- Uff, dzięki... tak bardzo chciałabym wiedzieć co i jak ....
- Niestety lekarze przekazali mi tylko że miał wypadek i więcej nie powiedzieli - westchnęła.
- Jak dowiem się w szpitalu to zadzwonię do ciebie - obiecałam.
*******************************************************
Cały czas nękały mnie myśli co tak naprawdę stało się z tatą. Nie mogłam przestać o nim myśleć, to było takie okropne... Musiałam się czymś zająć.
Zabrałam długopis i kartkę , zaczęłam bazgrać jakieś kreski, łuki , kółka. Po kilku minutach stwierdziłam że już mi trochę lepiej.... To pomaga ....Ciocia natomiast oglądała telewizje. Jak zwykle te swoje hiszpańskie seriale.
I was just me
just me and loneliness
Po jakimś czasie musiała się zbierać. Wtedy to zostałam kompletnie sama ...
Kontynuowałam więc rysunki. Rysowałam i rysowałam , bardzo mnie to wciągnęło....dziwne...
Dotychczas jedyne co mnie wciągało to gry komputerowe.... Mam nowy sposób na nudę?
Być może...
O , już 12 - jeszcze 3 godziny ... uff....
Wypadałoby coś zjeść. Podeszłam do lodówki, otworzyłam ją a tam pustka. Mleko, ser, jajka.
Z tego chyba nic dobrego nie ugotuje. W sumie to należałoby uwzględnić to że nie potrafię gotować.
Narzuciłam zieloną kurtkę , ubrałam trampki, zabrałam kilka złotych z portfela i ruszyłam w drogę.
Sklep był ulicę dalej więc nie było to znowu tak daleko.
Szłam sobie spokojnie, raz chodnikiem, raz poboczem i tak po kilku minutach znalazłam się pod sklepem.
Weszłam do sklepu, skinęłam głową i skierowałam się w stronę regału z chipsami. Zabrałam paczkę o smaku paprykowym i podeszłam do lady.
Zapłaciłam niecałe 2 złote. Wyszłam.
Droga powrotna wyglądała tak samo a więc co tu opisywać ?
Gdy już dotarłam do domu usiadłam na kanapie , ubrałam słuchawki i podgryzając chipsy zatopiłam się w ulubionych nutach.
Okazało się że przysnęłam. I to na dość długo... Była już prawie 14:30!
Ktoś wszedł do mieszkania. Była to mama.
- Cześć Liss - posłała mi uśmiech
- Hej mamo - odwzajemniłam to.
- Ubierz się jakoś przyzwoicie i jedziemy do taty. Jak widzisz udało mi się wyjść wcześniej z pracy. No raz dwa !
- Okej okej ..już się robi!- pobiegłam do szafki.
Zaraz pojedziemy do taty i wszystko się wyjaśni . Ciekawe co się stało... Wreszcie go zobacze...przytule ... zapytam... o matko ...
Poszłam do łazienki przebrać się.
Ubrałam pudrowe jeansy , kremowy t-shirt , bluzę oraz trampki.
Mogłyśmy wyruszać .....
*****************************************************
Jest i NEXT ♥ Mam nadzieję że się spodobało :)
Pozdrawiam!
~Roxy
TU Rozdział 1
~ Lisa ~
Chwilę poleżałam gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Wstałam , otworzyłam a moim oczom ukazał się widok którego nigdy nie mogłabym sobie wyobrazić , nawet w najgorszym koszmarze....
Stała tam moja ciotka. Cała zapłakana, z chusteczką w dłoni. Wyglądała bardzo źle.
- Tata miał wypadek - ledwo złapała powietrze.
- Co ? Nic mu jest ? Proszę powiedz że nic mu się nie stało !- wybuchłam płaczem.
- Jest w szpitalu, w bardzo złym stanie ...
- Ale żyje ? Będzie żył , tak? - wpadłam w panikę
- Znaczy... no myślę że tak. Miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze
- Musi być ! I koniec !- krzyczałam jak opętana
- Spokojnie , Liss , będzie dobrze- przytuliła mnie.- Gdzie mama ?
- Chyba poszła do pracy... Nie wiem ...Spałam...
- Usiądź. Trzeba odpocząć. Zrobię ci herbatę i sobie przy okazji - zaproponowała
- No dobrze....
God, why are you doing this?
Maybe it was meant to be
~Kate ~
Na szczęście już po biologii. Kartkówka poszła mi chyba nie tak źle. Może będzie chociaż 3...
Nadal nie wiem co z Lisą. Czy coś poważnego się stało? Różne myśli miotały mi się po głowie.
Zawsze przychodziła do szkoły punktualnie, ewentualnie się spóźniała ....
A może po prostu jest chora...
Oj daj spokój Kate - odezwał się głos rozsądku. Nie ma co martwić się na zapas...
Nagle ktoś szturchnął mnie. Otrząsnęłam się i zobaczyłam przed sobą Stasy.
- Cześć , co ty taka zamyślona ? - zapytała.
- Nie , nic ...- wydukałam.
- Gdzie masz Lisę ?
-Nie wiem
- Jak to nie wiesz? Coś się stało?
-... znaczy pewnie jest chora albo zaspała - rzuciłam szybko.
- Ahaa...
Zadzwonił dzwonek. O ...nie... teraz matma ,a ja kompletnie nie ogarniam wyrażeń algebraicznych...
Kolejna jedynka ? Mama mnie chyba zabije. Oby nie...
Usiadłam jak zwykle w pierwszej ławce. Większość mówi że to kujony siadają zawsze w pierwszych ławkach. Coś w to nie wierze...Ja kujonem ? To się nie klei.
- Dzień dobry - burknęła nauczycielka. Pani Cleer nigdy nie była wesoła czy chociażby uśmiechnięta ... Zawsze miała minę jakby ktoś ją zdenerwował. W sumie to nie ma się co dziwić bo w końcu uczy w szkole pełnej zwariowanej młodzieży , a na dodatek matematyki...
-Dzisiaj będziemy kontynuować zadania tekstowe z równaniami. Otwórzcie podręczniki na stronie 109 i zacznijcie robić zadanie nr 5 przykład a), b) i c) a ja sprawdzę obecność.
No nie .... Znowu te równania... Żeby mnie tylko nie wzięła do tablicy ... tylko nie to !
Oczywiście z 'moim szczęściem' po chwili wylądowałam właśnie tam. Stałam z kawałkiem kredy w ręku okrągłe 10 minut. Próbowałam na siłę wymyślać jakieś niestworzone liczby, nawiasy , znaki. To było dla mnie nie do osiągnięcia.
- Siadaj. Jedynka.- podniosła ton głosu.- Wy się kompletnie nie uczycie ! Albo weźmiecie się do nauki albo będę robić kartkówki codziennie - krzyczała.
Klasa całkowicie zamilkła.
- Ktoś potrafi wykonać to działanie ?Ktoś się przygotował na dziś ?
Cisza.
- A więc spróbujmy inaczej.... Wyciągamy karteczki, podpisujemy się , a ja wam napisze na tablicy działania.
Teraz to polegnę napewno... Czemu ona nie może nam po ludzku wytłumaczyć ?!
Za dwie jedynki to ja już wolę do domu nie wracać. 8 jedynka w miesiącu !
~Lisa ~
Popijałam herbatę i nadal nie mogłam dojść do siebie. Jak to w ogóle mogło się stać? Czemu akurat na mnie to padło ? Czy ja coś złego zrobiłam...To jakaś kara ? Miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze....Ze z tego wyjdzie.... Może jego stan nie jest aż tak zły ? Już nie wiem co myśleć...
-Pojedziemy do taty ?- zapytałam cicho.
- Nie wiem czy dzisiaj dam radę , ale z mamą może pojedziesz.
- Zapytasz jej ? Proszę...zapytaj ... Martwię się o niego ....ciociuuu...
- No dobrze, jak już nalegasz to zadzwonię- uśmiechnęła się przez łzy.
Chwilę potem ciocia zadzwoniła do mamy , opowiedziała jej wszystko i oczywiście zapytała.
-Aha....
spoko...
no...
tak, tak...
przekażę ....
to pa !
- I co?- zapytałam z nadzieją.
- Pojedziecie. Jak mama wróci z pracy, czyli około 15.
- Uff, dzięki... tak bardzo chciałabym wiedzieć co i jak ....
- Niestety lekarze przekazali mi tylko że miał wypadek i więcej nie powiedzieli - westchnęła.
- Jak dowiem się w szpitalu to zadzwonię do ciebie - obiecałam.
*******************************************************
Cały czas nękały mnie myśli co tak naprawdę stało się z tatą. Nie mogłam przestać o nim myśleć, to było takie okropne... Musiałam się czymś zająć.
Zabrałam długopis i kartkę , zaczęłam bazgrać jakieś kreski, łuki , kółka. Po kilku minutach stwierdziłam że już mi trochę lepiej.... To pomaga ....Ciocia natomiast oglądała telewizje. Jak zwykle te swoje hiszpańskie seriale.
I was just me
just me and loneliness
Po jakimś czasie musiała się zbierać. Wtedy to zostałam kompletnie sama ...
Kontynuowałam więc rysunki. Rysowałam i rysowałam , bardzo mnie to wciągnęło....dziwne...
Dotychczas jedyne co mnie wciągało to gry komputerowe.... Mam nowy sposób na nudę?
Być może...
O , już 12 - jeszcze 3 godziny ... uff....
Wypadałoby coś zjeść. Podeszłam do lodówki, otworzyłam ją a tam pustka. Mleko, ser, jajka.
Z tego chyba nic dobrego nie ugotuje. W sumie to należałoby uwzględnić to że nie potrafię gotować.
Narzuciłam zieloną kurtkę , ubrałam trampki, zabrałam kilka złotych z portfela i ruszyłam w drogę.
Sklep był ulicę dalej więc nie było to znowu tak daleko.
Szłam sobie spokojnie, raz chodnikiem, raz poboczem i tak po kilku minutach znalazłam się pod sklepem.
Weszłam do sklepu, skinęłam głową i skierowałam się w stronę regału z chipsami. Zabrałam paczkę o smaku paprykowym i podeszłam do lady.
Zapłaciłam niecałe 2 złote. Wyszłam.
Droga powrotna wyglądała tak samo a więc co tu opisywać ?
Gdy już dotarłam do domu usiadłam na kanapie , ubrałam słuchawki i podgryzając chipsy zatopiłam się w ulubionych nutach.
Okazało się że przysnęłam. I to na dość długo... Była już prawie 14:30!
Ktoś wszedł do mieszkania. Była to mama.
- Cześć Liss - posłała mi uśmiech
- Hej mamo - odwzajemniłam to.
- Ubierz się jakoś przyzwoicie i jedziemy do taty. Jak widzisz udało mi się wyjść wcześniej z pracy. No raz dwa !
- Okej okej ..już się robi!- pobiegłam do szafki.
Zaraz pojedziemy do taty i wszystko się wyjaśni . Ciekawe co się stało... Wreszcie go zobacze...przytule ... zapytam... o matko ...
Poszłam do łazienki przebrać się.
Ubrałam pudrowe jeansy , kremowy t-shirt , bluzę oraz trampki.
Mogłyśmy wyruszać .....
*****************************************************
Jest i NEXT ♥ Mam nadzieję że się spodobało :)
Pozdrawiam!
~Roxy
Rozdział 1 ,,You Only Life Once but if you do it right once is enought"
Rozdział 1
,,You only life once but if you do it right once is enought "
~ Kate~
Rozległ sie dźwięk alarmu w moim telefonie, ustawiony punkt w 6:40. No cóż - trzeba się zbierać... Nie ma co przedłużać.
Przed oczami miałam dalej ciemność.
Po chwili przetarłam twarz i spojrzałam przed siebie ... Co ujrzałam ? To co zwykle - bałagan
Ubrałam ulubione fioletowe kapcie i zbiegłam na dół po schodach. Kilka razy potknęłam się bo jakby nie patrzeć... Zerwałam się z łóżka dość gwałtownie.
Po chwili byłam już w kuchni. Zastałam tam moją siostrę - Magie. Mama pewnie juz wyszła do pracy , tata w delegacji a wiec kto inny mógł krzątać się po kuchni o tej porze ?
- Hej - przywitałam sie
- Cześć - odburknęła cicho. Cos jest nie tak...
- Co jest ?- zapytałam pewnie.
- Nic- odparła. Czego innego od niej oczekiwałam ? Zawsze jest tak samo.
- Na pewno? - nie dawałam spokoju.
-Na pewno. A Co cię to obchodzi?
- Martwię się ... - z nią nie pogadasz...
- To się nie martw - prosta rada - wybuchła
Odpowiedz wolałam pozostawić dla siebie ...
W ciszy przygotowałam śniadanie.
~Lisa ~
- Wstawaj , spóźnisz sie do szkoły !- rozległ się jakiś głos.... Dość znajomy , tak jakby za mgłą...
- Lisa wstawaj- ponownie sie odezwał.
Otworzyłam leniwie oczy i ujrzałam mamę.
- Jest piętnaście po siódmej !Wstawaj!
- Mamo... Daj chwilke , pięć minut...- przewróciłam sie na lewy bok i okryłam kocem.
Co mamy na pierwszej lekcji ? Biologia ... Kartkówka ... Nic nie umiem...Olać to.
Po długiej namowie mamy zwlekłam się z łóżka. Wybiło wpół do ósmej. Nie ma szans ze się wyrobie ... Trudno , raz nie pójdę to sie świat nie zawali ...
Poszłam do kuchni , zjadłam platki z mlekiem przy okazji przeglądając FB i Snapa. Nic ciekawego...
Po śniadaniu z powrotem powędrowałam do łóżka. Po co się wysilać.
~Kate~
Śniadanie zjedzone , czas na resztę czynności.
Dość długo mi zeszło bo już 7:30. Trzeba się pospieszyć.
Pobiegłam do szafki , wyciągnęłam t-shirt i jeansy , po czym przebrałam się. Wykonałam jeszcze kilka podstawowych czynności , ubrałam buty , kurtkę, podpięłam słuchawki , zarzuciłam plecak i byłam gotowa.
Kierowałam się w stronę szkoły. Była ona niedaleko mojego domu wiec z dojściem nie było problemu.
Jak zwykle o 7:50 Lisa powinna czekać koło kiosku. Jednak nie bylo jej....Dziwne ...
Może chora? No cóż potem sie z nią skontaktuje.
~Lisa ~
Chwilę poleżałam gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Wstałam , otworzyłam a moim oczom ukazał się widok którego nigdy nie mogłabym sobie wyobrazić , nawet w najgorszym koszmarze....
*************
Hej !
Dzisiaj 1 rozdział skopiowany z posta na głównym blogu aby dla nowych też był :)
Lecę kopiować resztę :D
Pozdrawiam cieplutko!
~ Roxy
środa, 27 kwietnia 2016
Witajcie :D
Cześć Wszystkim :*
Tutaj Roxy, większość zna mnie z bloga Schleich Roxy , którego również prowadzę.
Blog ten bedzie poświęcony opowiadaniom Pt ,,You Only Life Once"
Opowiada ono o przygodach Lisy i Kate -dwóch najlepszych przyjaciółkach.
Poprzednio posty byly na moim głównym blogu ale po jakimś czasie trudno bylo je odnaleźć :/
Dlatego powstał ten blog ;>
Zapraszam do czytania !
Pozdrawiam Cieplutko :*
~Roxy
Tutaj Roxy, większość zna mnie z bloga Schleich Roxy , którego również prowadzę.
Blog ten bedzie poświęcony opowiadaniom Pt ,,You Only Life Once"
Opowiada ono o przygodach Lisy i Kate -dwóch najlepszych przyjaciółkach.
Poprzednio posty byly na moim głównym blogu ale po jakimś czasie trudno bylo je odnaleźć :/
Dlatego powstał ten blog ;>
Zapraszam do czytania !
Pozdrawiam Cieplutko :*
~Roxy
Subskrybuj:
Posty (Atom)