Rozdział 2 ,, Why me , I want to cry ''
TU Rozdział 1
~ Lisa ~
Chwilę poleżałam gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Wstałam , otworzyłam a moim oczom ukazał się widok którego nigdy nie mogłabym sobie wyobrazić , nawet w najgorszym koszmarze....
Stała tam moja ciotka. Cała zapłakana, z chusteczką w dłoni. Wyglądała bardzo źle.
- Tata miał wypadek - ledwo złapała powietrze.
- Co ? Nic mu jest ? Proszę powiedz że nic mu się nie stało !- wybuchłam płaczem.
- Jest w szpitalu, w bardzo złym stanie ...
- Ale żyje ? Będzie żył , tak? - wpadłam w panikę
- Znaczy... no myślę że tak. Miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze
- Musi być ! I koniec !- krzyczałam jak opętana
- Spokojnie , Liss , będzie dobrze- przytuliła mnie.- Gdzie mama ?
- Chyba poszła do pracy... Nie wiem ...Spałam...
- Usiądź. Trzeba odpocząć. Zrobię ci herbatę i sobie przy okazji - zaproponowała
- No dobrze....
God, why are you doing this?
Maybe it was meant to be
~Kate ~
Na szczęście już po biologii. Kartkówka poszła mi chyba nie tak źle. Może będzie chociaż 3...
Nadal nie wiem co z Lisą. Czy coś poważnego się stało? Różne myśli miotały mi się po głowie.
Zawsze przychodziła do szkoły punktualnie, ewentualnie się spóźniała ....
A może po prostu jest chora...
Oj daj spokój Kate - odezwał się głos rozsądku. Nie ma co martwić się na zapas...
Nagle ktoś szturchnął mnie. Otrząsnęłam się i zobaczyłam przed sobą Stasy.
- Cześć , co ty taka zamyślona ? - zapytała.
- Nie , nic ...- wydukałam.
- Gdzie masz Lisę ?
-Nie wiem
- Jak to nie wiesz? Coś się stało?
-... znaczy pewnie jest chora albo zaspała - rzuciłam szybko.
- Ahaa...
Zadzwonił dzwonek. O ...nie... teraz matma ,a ja kompletnie nie ogarniam wyrażeń algebraicznych...
Kolejna jedynka ? Mama mnie chyba zabije. Oby nie...
Usiadłam jak zwykle w pierwszej ławce. Większość mówi że to kujony siadają zawsze w pierwszych ławkach. Coś w to nie wierze...Ja kujonem ? To się nie klei.
- Dzień dobry - burknęła nauczycielka. Pani Cleer nigdy nie była wesoła czy chociażby uśmiechnięta ... Zawsze miała minę jakby ktoś ją zdenerwował. W sumie to nie ma się co dziwić bo w końcu uczy w szkole pełnej zwariowanej młodzieży , a na dodatek matematyki...
-Dzisiaj będziemy kontynuować zadania tekstowe z równaniami. Otwórzcie podręczniki na stronie 109 i zacznijcie robić zadanie nr 5 przykład a), b) i c) a ja sprawdzę obecność.
No nie .... Znowu te równania... Żeby mnie tylko nie wzięła do tablicy ... tylko nie to !
Oczywiście z 'moim szczęściem' po chwili wylądowałam właśnie tam. Stałam z kawałkiem kredy w ręku okrągłe 10 minut. Próbowałam na siłę wymyślać jakieś niestworzone liczby, nawiasy , znaki. To było dla mnie nie do osiągnięcia.
- Siadaj. Jedynka.- podniosła ton głosu.- Wy się kompletnie nie uczycie ! Albo weźmiecie się do nauki albo będę robić kartkówki codziennie - krzyczała.
Klasa całkowicie zamilkła.
- Ktoś potrafi wykonać to działanie ?Ktoś się przygotował na dziś ?
Cisza.
- A więc spróbujmy inaczej.... Wyciągamy karteczki, podpisujemy się , a ja wam napisze na tablicy działania.
Teraz to polegnę napewno... Czemu ona nie może nam po ludzku wytłumaczyć ?!
Za dwie jedynki to ja już wolę do domu nie wracać. 8 jedynka w miesiącu !
~Lisa ~
Popijałam herbatę i nadal nie mogłam dojść do siebie. Jak to w ogóle mogło się stać? Czemu akurat na mnie to padło ? Czy ja coś złego zrobiłam...To jakaś kara ? Miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze....Ze z tego wyjdzie.... Może jego stan nie jest aż tak zły ? Już nie wiem co myśleć...
-Pojedziemy do taty ?- zapytałam cicho.
- Nie wiem czy dzisiaj dam radę , ale z mamą może pojedziesz.
- Zapytasz jej ? Proszę...zapytaj ... Martwię się o niego ....ciociuuu...
- No dobrze, jak już nalegasz to zadzwonię- uśmiechnęła się przez łzy.
Chwilę potem ciocia zadzwoniła do mamy , opowiedziała jej wszystko i oczywiście zapytała.
-Aha....
spoko...
no...
tak, tak...
przekażę ....
to pa !
- I co?- zapytałam z nadzieją.
- Pojedziecie. Jak mama wróci z pracy, czyli około 15.
- Uff, dzięki... tak bardzo chciałabym wiedzieć co i jak ....
- Niestety lekarze przekazali mi tylko że miał wypadek i więcej nie powiedzieli - westchnęła.
- Jak dowiem się w szpitalu to zadzwonię do ciebie - obiecałam.
*******************************************************
Cały czas nękały mnie myśli co tak naprawdę stało się z tatą. Nie mogłam przestać o nim myśleć, to było takie okropne... Musiałam się czymś zająć.
Zabrałam długopis i kartkę , zaczęłam bazgrać jakieś kreski, łuki , kółka. Po kilku minutach stwierdziłam że już mi trochę lepiej.... To pomaga ....Ciocia natomiast oglądała telewizje. Jak zwykle te swoje hiszpańskie seriale.
I was just me
just me and loneliness
Po jakimś czasie musiała się zbierać. Wtedy to zostałam kompletnie sama ...
Kontynuowałam więc rysunki. Rysowałam i rysowałam , bardzo mnie to wciągnęło....dziwne...
Dotychczas jedyne co mnie wciągało to gry komputerowe.... Mam nowy sposób na nudę?
Być może...
O , już 12 - jeszcze 3 godziny ... uff....
Wypadałoby coś zjeść. Podeszłam do lodówki, otworzyłam ją a tam pustka. Mleko, ser, jajka.
Z tego chyba nic dobrego nie ugotuje. W sumie to należałoby uwzględnić to że nie potrafię gotować.
Narzuciłam zieloną kurtkę , ubrałam trampki, zabrałam kilka złotych z portfela i ruszyłam w drogę.
Sklep był ulicę dalej więc nie było to znowu tak daleko.
Szłam sobie spokojnie, raz chodnikiem, raz poboczem i tak po kilku minutach znalazłam się pod sklepem.
Weszłam do sklepu, skinęłam głową i skierowałam się w stronę regału z chipsami. Zabrałam paczkę o smaku paprykowym i podeszłam do lady.
Zapłaciłam niecałe 2 złote. Wyszłam.
Droga powrotna wyglądała tak samo a więc co tu opisywać ?
Gdy już dotarłam do domu usiadłam na kanapie , ubrałam słuchawki i podgryzając chipsy zatopiłam się w ulubionych nutach.
Okazało się że przysnęłam. I to na dość długo... Była już prawie 14:30!
Ktoś wszedł do mieszkania. Była to mama.
- Cześć Liss - posłała mi uśmiech
- Hej mamo - odwzajemniłam to.
- Ubierz się jakoś przyzwoicie i jedziemy do taty. Jak widzisz udało mi się wyjść wcześniej z pracy. No raz dwa !
- Okej okej ..już się robi!- pobiegłam do szafki.
Zaraz pojedziemy do taty i wszystko się wyjaśni . Ciekawe co się stało... Wreszcie go zobacze...przytule ... zapytam... o matko ...
Poszłam do łazienki przebrać się.
Ubrałam pudrowe jeansy , kremowy t-shirt , bluzę oraz trampki.
Mogłyśmy wyruszać .....
*****************************************************
Jest i NEXT ♥ Mam nadzieję że się spodobało :)
Pozdrawiam!
~Roxy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz